W deszczowy dzień w Nowym Jorku

Leciwy klasyk powraca z kolejną komedią romantyczną dla dołująco-refleksyjnych intelektualistów na nigdy niekończącej się terapii.

Fabuła… ale to już było

Akcja rozgrywa się nie gdzie indziej jak w Nowym Jorku, ulubionej metropolii mistrza. Młoda para prowincjonalnych studentów Gatsby i Ashleigh postanawia spędzić wspólnie romantyczny weekend w mieście cudów. Wkrótce ma się okazać, że nie będzie im to dane i bohaterowie spędzą ten czas osobno, ulegając całej serii zdarzeń nieprzewidzianych dla nich, tendencyjnych dla widza.     Mający zająć nie więcej niż godzinę wywiad z wybitnym, acz niszowym reżyserem przeradza się w pełną przygód wycieczkę po deszczowym mieście. Główna bohaterka Ashleigh, naiwna studentka z Teksasu, zafascynowana niszowym reżyserem alkoholikiem, napotyka kolejne postaci przemysłu filmowego, a wikłając się oczywiście zupełnie przypadkowo w cały ten blichtr, zupełnie zapomina o czekającym na nią ukochanym.

źródło: www.filmweb.pl

Allen po liftingu?

źródło: www.multikino.pl

W tej roli wyśmienity Timothee Chalamed snuje się deszczowymi ulicami miasta, dywagując nad istotą rzeczy wszelakiej sam ze sobą, okraszając to typowo Allenowskimi neurotyczno-psychoanalitycznymi wstawkami, napotykając złośliwego kumpla, siostrę swojej byłej dziewczyny, ciotkę, wuja, by skończyć na wystawnym przyjęciu matki w towarzystwie prostytutki. 

 Taki zabieg reżysera, a wszystko po to, by przekonać się, czy główni bohaterowie są dla siebie stworzeni, czego tak naprawę poszukują i co nimi motywuje, chyba. Jak na tacy Nowy Jork podaje gotowe odpowiedzi.

Morał jak z bajki

Cóż, obsada świetna, dialogi średnie, cięte, miało być zabawnie w ten nieznośnie pociągający neurotyczny sposób, a wyszło siermiężnie, wtórnie. Podążaj za tym, co Ci serce mówi, zdaje się przypominać reżyser, trochę szkoda potencjału aktorów.

Ale na pewno można ulec deszczowej aurze magicznego miasta, kojącym dźwiękom fortepianu oraz niewymagającej przyjemności obserwowania nieco zabawnych bohaterów. Na deszczowe dni i nudę.


Website |  + posts

Podobne wpisy

  • POMNIKI PRZYRODY – Po co to komu?

    Czym są pomniki przyrody? Do czego nam one są potrzebne? Warto je ustanawiać? To pytania, na które warto poznać odpowiedź, jednak na początek trochę danych. – Najbardziej znanym drzewem liściastym uznanym za pomnik jest 670 letni dąb „Bartek” w Zagnańsku, o obwodzie 985 cm. – Najstarszym krzewem – pomnikiem, o ile jeszcze żyje, jest cis…

  • Zapiski z rozjechanego lasu.

    Mam niesamowite szczęście. Mieszkam w jednym z najpiękniejszych miejsc.  W zasięgu krótkiego spaceru od domu mam piękne jeziora, lasy i dziką przyrodę.  Ty też mieszkasz w tym pięknym miejscu. Dlaczego więc je tak bezmyślnie niszczysz? Kumulacja wolnych dni i pierwszy mikry śnieg wyciągnęły mnie z domu na spacer z psem. Przeważnie włóczymy się polnymi drogami,…

  • Walka o kiosk – determinacja mieszkańców w obronie osiedlowego saloniku prasowego.

    Ostatnio na osiedlu Jagiełły w Ostródzie rozgorzała walka mieszkańców o przyszłość jednego z lokalnych kiosków. Mieszkańcy zjednoczyli się, aby zaprotestować przeciwko planom zamknięcia kiosku, który od lat stanowi ważną część społeczności. Kiosk, który jest miejscem spotkań i zakupów dla wielu mieszkańców, należy do męża pani Grażyny. To właśnie pani Grażyna od 6 lat z oddaniem…

  • Jak myśleć w czasach epidemii, żeby przeżyć i nie zwariować?

    Kiedy pojawiały się pierwsze doniesienia o epidemii w Chinach, byłem wyjątkowo spokojny. Uznając, że skończy się jak w przypadku SARS i MERS (wówczas nawet nie znałem tych nazw). W każdym razie z dala od nas, jako egzotyczna ciekawostka. Kiedy wirus trafił do Europy, przyjąłem bezpieczną „hipotezę o grypie”, na którą w Europie ciągle umierają tysiące….

  • „Zapiski z przeszłości – – historia Gerdy Meczulat. Monodram Miry Wójcik z Ostródy.

    Poniedziałkowe popołudnie. Za oknem śnieg, delikatny mróz. Ostatnie dni listopada, dzięki Bibliotece Multimedialnej Powiatu Ostródzkiego „Przystań z Kulturą” upływają pod hasłem sztuki przez wielkie „S”.
    Monodram Miry Wójcik – „Zapiski z Przeszłości”, opowiadający prawdziwą historię małej dziewczynki o imieniu Gerda – jednej z ofiar wojny, to wyjątkowe dzieło teatralne, które przeniosło widzów w głębokie zakamarki ludzkiej tragedii i siły przeżycia. Spektakl porusza trudne tematy, takie jak siła ludzkiego ducha, traumy wojenne, i niezapomniana miłość matki. To głęboko emocjonalna podróż, która zmusza widza do refleksji nad ceną, jaką płacą niewinne istoty w czasie konfliktów.
    Przesłanie tego spektaklu jest klarowne – chce dotrzeć do serc widzów, zainspirować do refleksji nad wspólnym dziedzictwem ludzkości i skłonić do działania na rzecz pokoju i zrozumienia.

    „Zapiski z Przeszłości” to nie tylko spektakl teatralny, to także hołd dla wszystkich, którzy doświadczyli okrucieństw wojny, oraz przypomnienie o konieczności wspólnego wysiłku na rzecz zbudowania lepszego, bardziej zrozumiałego świata.

    Reżyserką spektaklu jest Monika Kazimierczyk, wprowadzenie historyczne przygotowała Alicja Czerniawska, natomiast rolę główną w sztuce zagrała Mira Wójcik.

    Zapraszamy do obejrzenia materiału.
    ——————————————————
    RzeczJasna tworzymy z Wami i dla Was!
    Jesteśmy też na:
    FACEBOOK www.facebook.com/simrzeczjasna
    INSTAGRAM www.instagram.com/simrzeczjasna
    📧 tv@simrzeczjasna.pl
    🌐 www.simrzeczjasna.pl
    Możecie też nas wspierać na platformie Patronite www.patronite.pl/RzeczJasna
    Za dotychczasowe wsparcie z całego serca dziękujemy ❤🙏