Stodoła w środku miasta

W zamierzchłych czasach mojego terminowania w warmińsko-mazurskim Biurze Badań i Dokumentacji Zabytków podróżowałem codziennie śmierdzącym pociągiem z powiatowego miasta Iława do miasta wojewódzkiego Olsztyn. I w owym pociągu, gdy w Ostródzie mijaliśmy budynek spichlerza, dość często dało się słyszeć wymianę zdań na temat tej budowli: „zamek chyba…?, „fajny jest…!”. Obeznani w temacie prostowali: „eee, stary magazyn”, „śpichlerz, czy cóś…”. Bardziej gadatliwi dorzucali: „panie, zamek to tam w mieście jest, taka stodoła ceglana nad rzeko…”, „no, naprawdę stodoła w środku miasta!”.

I to określenie utkwiło mi mocno w głowie na długo. W zasadzie tkwi do dzisiaj.

Kiedy za zachętą Grzegorza Świętochowskiego, dyrektora zamkowego Centrum Kultury i Sportu, lat temu dwadzieścia i dwa zdarzyło mi się podjąć zadanie organizowania Muzeum Regionalnego, postanowiłem zmienić otoczenie zamku na tyle, by choć trochę przestał kojarzyć się ze stodołą.

Lata 90. XX wieku były czasem sporej aktywności Amerykańskiego Korpusu Pokoju w Polsce. Udało mi się sprowadzić do Ostródy wolontariuszkę Korpusu – Paige Bausman, prosto z Tucson w Arizonie. Wspólnie stworzyliśmy projekt „Przyzamcze”, który zakładał:

1) obniżenie terenu wzdłuż zachodniego, bramnego skrzydła zamku i wyeksponowanie wjazdu do bramy – by optycznie podwyższyć bryłę zamku;

2) przeprowadzenie badań archeologicznych w rejonie dawnego gdaniska (zamkowego kibelka) i wyeksponowanie nad gruntem filarów gdaniska – by wzbogacić otoczenie zewnętrznej elewacji północnego skrzydła zamku;

3) odtworzenie rowów fosy zamkowej i założenie w jej dnie drenażu – by podkreślić i dodatkowo wyeksponować bryłę zamku w otoczeniu oraz (co najważniejsze) obniżyć poziom wód gruntowych i zapobiec podmakaniu murów zamku;

4) stworzenie zewnętrznej przestrzeni muzealnej w formule „folwarku zamkowego” i lapidarium.

Na początek, w ramach środków przekazywanych przez Amerykański Korpus Pokoju, przygotowaliśmy wniosek o mały grant Small Project Assistant i dostaliśmy 10 tysięcy dolarów. Przeprowadziliśmy badania archeologiczne przy wjeździe do zamku i przy fundamentach gdaniska, wymurowaliśmy część tak zwanej szyi bramnej przy wjeździe do zamku oraz trzy filary gdaniska. Pozyskaliśmy też pierwszy eksponat do lapidarium – zrekonstruowany grób z epoki kamienia w formie kamiennej skrzyni, który do dziś stoi tuż za przystankiem autobusowym przy ul. Mickiewicza. Szerzej pisałem o tym w tekście „Zamkowe didaskalia” , kończę zatem tę kombatancką nawijkę.

Od czasów projektu „Przyzamcze” minęło 21 lat… a stodoła w środku miasta jak była, tak jest. Swoisty sukces, „oczko”, wygrana w jubileuszowej loteryji!

Niezależnie od  koncepcji „Przyzamcza”, w zadziwienie może wprawiać fakt, że przez taki szmat czasu nikt ani przez chwilę nie pomyślał, żeby sensownie i z szacunkiem do ważnej śródmiejskiej przestrzeni zająć się zagospodarowaniem terenu wokół zamku, tego tak zwanego „wnętrza urbanistycznego” – jak to określają macherzy od miast. Powstały jakieś niewydarzone ścieżki rowerowe, a bezsensowny chodnik „na szagę” robi za skrót z Placu Tysiąclecia do ul. Mickiewicza. Razi bezład i bezmyślność, drażni niechlujstwo i sznyt pod gruby palec. Niezrozumiałe, ale i po trosze symboliczne…

Zdjęcie Iwona Olczyk z Pixabay

Najmniej pretensji za ten stan rzeczy trzeba mieć chyba do lokatorów zamku, choć powinno być im ciut wstyd – pewnie jest. Są zakładnikami swego usytuowania w budżetowej strukturze ostródzkiego samorządu i nie sądzę, by udało im się uciułać kasę na wkład własny w projekcie infrastrukturalnym.

Ale może „zamkowi” powinni mocniej lobbować w Radzie Miasta, nękać radnych nieustannie, zbijać ich z pantałyku i edukować, a czasem może i linijką dać po łapie… Może, może… A co na to Montowania Główna, czyli magistrat tuż za rzeką? Rzeka to przecież nie granica, a zamek nie zagranica.

Stodoła w środku miasta, ha!


Website |  + posts

Podobne wpisy

  • W deszczowy dzień w Nowym Jorku

    Leciwy klasyk powraca z kolejną komedią romantyczną dla dołująco-refleksyjnych intelektualistów na nigdy niekończącej się terapii. Fabuła… ale to już było Akcja rozgrywa się nie gdzie indziej jak w Nowym Jorku, ulubionej metropolii mistrza. Młoda para prowincjonalnych studentów Gatsby i Ashleigh postanawia spędzić wspólnie romantyczny weekend w mieście cudów. Wkrótce ma się okazać, że nie będzie…

  • Plaże pod specjalnym nadzorem

    Sezon na plażowanie rozpoczęty. Niestety nie wszystkie miejsca nad wodą otrzymają rekomendację Stacji Sanitarno -Epidemiologicznych. W Ostródzie na razie oficjalnie tylko jedna plaża jest dostępna dla miłośników wodnych kąpieli! Bezpieczna kąpiel w Ostródzie tylko nad Jeziorem Perskim. Przynajmniej do przyszłego tygodnia. Właśnie plaża na Osiedlu Plebiscytowym jako jedyna w Ostródzie otrzymała pozwolenie od SANEPIDU, co…

  • Prowincja… Prowincja?

    Dlaczego, gdy słyszę to określenie, czuję zazwyczaj lekką irytację? Czy samo słowo niesie ze sobą negatywny przekaz?  Co właściwie rozumiemy pod tym pojęciem? Wg Kopalińskiego jest to jednostka podziału administracyjnego w niektórych państwach. W nomenklaturze kościoła katolickiego to obszar kilku diecezji. Wygląda jednak, że nie o to chodzi. Popularnie mówiąc prowincja to: część kraju oddalona…

  • |

    Dzień z życia klasy IB!

    O jakim Dniu Dziecka marzą dzieci? Zajrzałyśmy do klasy IB Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Ostródzie – zwycięzców zawodów podczas 33. Finału WOŚP. Nagrodą był voucher na reportaż, który właśnie zrealizowaliśmy! Uczniowie klasy IB odpowiadają: Kim chcą zostać, gdy dorosną? Jak wygląda ich wymarzony Dzień Dziecka? I co najbardziej lubią w…

  • |

    Wspomnienia maturzystów ostródzkiego „Bażyniaka”

    Ogromne emocje wypełniły aulę Liceum Ogólnokształcącego nr I im. Jana Bażyńskiego w Ostródzie! W piątek 26 kwietnia nasza Ostródzka Redakcja Młodzieżowa miała niezwykłą przyjemność uwiecznić wzruszające chwile tegorocznych maturzystów, podczas ich pożegnania z murami szkoły średniej. Wspomnienia, uśmiechy i łzy radości – wszystko to tworzyło niepowtarzalną atmosferę, pełną wdzięczności za lata spędzone w murach ostródzkiego…

  • Zaglądam Europejczykom w śmietniki.

    Przeglądu, jak sobie ze śmieciami radzą mieszkańcy krajów bardziej w temacie zaawansowanych, ciąg dalszy. Szkocja. Mamy  tam rodziny i znajomych. Właściwie do tej pory nie zastanawiałam się, jak oni sobie radzą ze zwałami śmieci, jakie „produkują” tak samo, jak wszystkie kraje rozwinięte. Do morza przecież nie wyrzucają. Morze mają czyste, sama widziałam. I ładne muszle…