Moje dwa tygodnie na Tinderze, czyli jak szukałam Mohikanina i znalazłam… pytanie o cycusie 

Z ciekawości. Z potrzeby rozmowy. I z tego słynnego „bo tak!”. 
Nie szukałam miłości. Nie szukałam randek. Nie szukałam nawet flirtu. Po prostu chciałam sprawdzić, jak to działa. 


Aplikacja, która dla wielu jest początkiem relacji, dla mnie była eksperymentem. 
Krótkim, emocjonalnym, miejscami absurdalnym. I – nie ukrywam – rozczarowującym. 

Ale chwila… kim jest ten mój Mohikanin? Dla jasności – „Ostatni Mohikanin” to rola, która wbiła się w moją pamięć jak strzała w dąb. Daniel Day-Lewis z rozwianym włosem, muszkietem i sercem wojownika – totalny ekranowy magnetyzm. Moja wyobraźnia romantyczna od zawsze skręcała w stronę dzikiej natury i szlachetności. I nie, Tinder tego nie ogarnia. 

Młoda wdowa na Tinderze – brzmi jak tytuł czarnej komedii 

Od ponad 4 miesięcy jestem wdową. 
Mój mąż był – i zawsze będzie – miłością mojego życia. 
Tinder nie miał być próbą otwarcia się na coś nowego. To nie ten moment, nie ta przestrzeń, nie ta potrzeba. 
Potraktowałam go jako test – bardziej dla siebie niż dla świata. 

Inspiracją były wieczory z koleżankami, które wpatrzone w ekrany przesuwały w lewo i w prawo z gracją miłosnych wróżek. 
Twierdziły, że dobrze “czuję ludzi” i może coś im podpowiem. 
W końcu stwierdziłam: sprawdzę to sama. Nie po to, żeby randkować. Po to, żeby zrozumieć. 

Aplikacja do romansów, randek… i frustracji? 

Tinder to taka wirtualna loteria miłosna – przesuwasz ludzi jak w menu: w lewo, w prawo, jakbyś wybierała między pizzą a sałatką. 
Tylko że zamiast randki często trafiasz na ghosta, narcyza albo kolekcjonera zdjęć stóp. 
Idealne miejsce, żeby znaleźć miłość życia… albo kogoś, kto napisze “hej” i zniknie po czterech minutach. 

Zakładam konto. 
Czas na opis. Muszę? Nie. Ale chcę. 

Z pomocą ChatGPT powstaje coś takiego: 

Karolina, 41 
„Z jednej strony: totalnie zakręcona, kochająca słodycze, zwierzęta i spacery bez celu. 
Z drugiej: domatorka z kubkiem kawy, zasłuchana w muzykę i czekająca na kolejny spontaniczny pomysł.” 
Zainteresowania: aktywizm, koncerty, życie. 
Szukam: jeszcze nie wiem. 
Typ osobowości: ENFP – działaczka. Towarzyska, empatyczna, nie zawsze zorganizowana, ale zawsze zaangażowana. 

Mój wzrost, znak zodiaku, ulubione zwierzę – wszystko zgodnie z prawdą. 
Tylko… zdjęcie. Otwieram galerię. Kotki, pieski, koncert z Agą, spacer z Monią, ławka z Ewą. Gdzie ja? 
Biorę pierwsze lepsze – ładne, zielone, z kwiatkiem, widać niebo. Trochę jak w życiu – bez planu, z przymrużeniem oka. 

Mój kciuk programuje się na lewo 

Szukam Mohikanina w pobliżu. Kciuk gotowy. 
Nope. Nope. Nope. x 30. 
Po godzinie nawet nie pamiętam, że istnieje coś takiego jak „przesuń w prawo”. 
Daję lajki z bezsilności. Match? Jest! A raczej… był. 

Match nr 1: pytanie „Gdzie focie?”. 
Grzecznie tłumaczę się – bo praca, bo sprawy osobiste, bo badam teren, bo jestem tu od niedawna. Cisza. 

Match nr 2: lubi łowić ryby, dłubać przy aucie i leżeć. 
Tym razem to ja zamilkłam. 

Z każdym dniem coraz mniej rozmów, coraz mniej entuzjazmu. 
Coraz więcej rozczarowania. 

Tinder – szybki jak espresso, płytki jak zlew 

Zamiast motylków – rozstrój żołądka. 
Zamiast ekscytacji – frustracja. 

Opisy jak z podręcznika “Jak być interesującym w trzech zdaniach”: 
„kocham życie”, „ćwiczę codziennie”, „pasja to moje drugie imię”. 
Zdjęcia z tropikalnych wysp. Niby bajka – ale nie moja. 

Część panów żonata, ale “z otwartym związkiem” – ONS (One Night Stand), DTF (Down To F***), FWB (Friends With Benefits). 
Inni – samotni do granic depresji, jakby szukali terapeutki, nie partnerki. 

I wielu z nich – naprawdę wieluuwielbia lody. 

Nie wiem, kiedy jedzenie lodów stało się pełnoprawnym hobby. 
Ja też lubię lody. Ale żeby wpisywać to w „zainteresowania”? Serio? No chyba że chodzi o metaforę, której nie chcę zrozumieć. 

Nie mam siły pompować nikomu ego. Ani humoru. 

Delete. Unmatch. Goodbye. 

Dziś usuwam Tindera. 
To nie moja droga. Wolę ludzi na żywo – ich głos, śmiech, spojrzenie, obecność. 
Czy dziewczyny, czy chłopaka – nie ma znaczenia. 
Liczy się to, co prawdziwe. 

Na koniec powiem jedno – szanuję wszystkich, którzy tam są. 
Wiem, że są też cudowni ludzie. Ale może po prostu nie da się ich znaleźć wśród slajdów, lajków i zdjęć z siłowni. 
A może jeszcze nie teraz. Może nie tam. 

Karolina Iszoro
+ posts

Similar Posts

  • W sąsiednim Mazowieckim powraca wścieklizna! Czy nasze województwo jest bezpieczne?

    W Warszawie i 8 powiatach wokół niej alarm: wścieklizna. Media donoszą nawet o zakażonej sarnie, która podejrzanie zachowywała się na Wilanowie. Sytuacja jest na tyle poważna, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) wysłało alert do mieszkańców sąsiedniego województwa. Czy my też powinniśmy zwracać baczniejszą uwagę na naszych domowych pupili? W ostatnim czasie dotarły do mnie niepokojące…

  • Zakazane kwiaty, czyli kto i dlaczego nie pozwala sprzedawać pani Teresie chryzantem na cmentarzu?

    Pani Teresa jest lokalną legendą na cmentarzu przy ul. Spokojnej w Ostródzie. Przez trzy długie dekady stanowiła nieodłączny element tego miejsca, oferując znicze i kwiaty, zwłaszcza chryzantemy. To była jej pasja, powołanie i przede wszystkim sposób na utrzymanie się przez tyle lat.

    Pani Teresa zawsze sprzedawała swoje kwiaty tuż przy kaplicy. To miejsce stanowiło serce cmentarza, gdzie mogła nawiązywać kontakty z ludźmi, słuchać ich historii i oferować wsparcie w trudnych chwilach żałoby.

    Niestety, wczoraj pojawiła się straż miejska z żądaniem, aby Pani Teresa przestała wystawiać swoje kwiaty na zewnątrz budynku i próbowali nałożyć na nią mandat. Pani Teresa stanęła w obronie swojego prawa i nie zgodziła się przyjąć mandatu.

    Dziś, nie poddając się, Pani Teresa ponownie wystawiła swoje kwiaty przed budynkiem. Dla niej to sprawa zasady, walka o coś więcej niż tylko handel. To jej sposób na zachowanie pamięci o tych, którzy odeszli, i kontynuację pięknej tradycji, którą przekazywała przez lata.

    Ta historia stawia pytanie: czy tak powinno wyglądać zarządzanie miastem? Czy przepisy i regulacje powinny przeważać nad długoletnimi tradycjami i ludzkim współczuciem? Pani Teresa reprezentuje nie tylko siebie, ale także duszę miasta, która traci coś ważnego, gdy traci swoje korzenie i ludzi tak oddanych jak ona.
    ——————————————————-
    RzeczJasna tworzymy z Wami i dla Was!
    Jesteśmy też na:
    FACEBOOK www.facebook.com/simrzeczjasna
    INSTAGRAM www.instagram.com/simrzeczjasna
    📧 tv@simrzeczjasna.pl
    🌐 www.simrzeczjasna.pl
    Możecie też nas wspierać na platformie Patronite www.patronite.pl/RzeczJasna
    Za dotychczasowe wsparcie z całego serca dziękujemy ❤🙏

  • ZAPOMNIANY ZAKĄTEK  

    Dzieciństwo kojarzy się ze szczęściem, beztroską, zabawą, bezpieczeństwem. Pamiętacie, jak to było? Niestety, wieczna beztroska to przywilej niewielu dzieci.   Dzieciństwo (nie)bezpieczne   W zapomnianej przez władze, pięknej i jednocześnie najstarszej dzielnicy Ostródy, dzieci bawią się tylko w kilku miejscach. Dużego wyboru nie ma: Cmentarz z 1867 roku z pięknymi starymi drzewami i zapadniętymi grobami albo teren…

  • Wege czy Vege .. ???

    Wegetarianizm i veganizm/ weganizm , coraz popularniejsze sposoby jedzenia. Ciągle jednak nie wszyscy rozumieją na czym polegają. I pełna dobrych chęci ciocia proponuje „To zostaw mięso, zjedz sam sos” 😉 A w niektórych restauracjach proponują rybę, bo „to nie mięso” i nie zawsze wiedzą, że ser jest pochodzenia zwierzęcego. Zacznijmy od początku. Wegetarianizm Wegetarianizm to…

  • |

    SIEMA! Czyli 34. Finał WOŚP w Ostródzie

    Niedziela w Ostródzie od samego rana miała wyjątkową energię. W tym roku uzbieraliśmy dla WOŚP 170 000 zł.! 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie ograniczył się do jednego miejsca – miasto grało równocześnie w kilku punktach, a każdy z nich miał swój własny rytm, klimat i zestaw atrakcji. Od sportowych emocji, przez koncerty i…

  • Aromatyczny listopad – sosna

    Czy w listopadowy szary, pochmurny, wilgotno-chłodny dzień zdarza się Wam zatęsknić za zapachem lasu, jaki czuje się w późnowiosennym czy letnim dniu? W takim np. sosnowym lesie czujecie się zrelaksowani i rozluźnieni i świat nabiera piękniejszych barw? Dzieje się tak między innymi za sprawą olejków eterycznych unoszących się w leśnympowietrzu. Znajdują się tam one w…